L. M. Montgomery „Rilla ze Złotego Brzegu”

Tytuł oryginału: „Rilla of Ingleside”
Liczba stron: 342

Ta książka jest „odpowiedzią” na moje styczniowe wyzwanie. Miała być to książka, którą już kiedyś czytałam, któraś z kolei w jakiejś serii, miał pojawić się w niej motyw śmierci. Przy okazji w końcu mam okazję kontynuować serię  :-D

Rilla

 

Rilla to najmłodsza córka Ani i Gilberta, jest próżna, lekkomyślna i jako jedyna z ich dzieci nie ma żadnych ambicji i planów na przyszłość. Największym zmartwieniem Rilli jest to czy jej pierwsze „dorosłe” wyjście będzie udane. Nagle cały świat zmienia się w przeciągu jednego wieczoru. „Srokaty Kobziarz”, którego Walter widział w swojej wizji w poprzednich częściach, porwał za sobą całe tłumy kanadyjskich chłopców i pociągnął za sobą w okopy, pod ostrzał kul. W ciągu czterech lat (1914-1918) Rilla zmienia się nie do poznania. Wszyscy jej koledzy, bracia i ukochany Ken idą na wojnę. Każdy dzień przynosi tylko niepokój i nerwowe czekanie na jakiekolwiek wieści z frontu. Opieka nad małym Jimsem, czyli „wojennym dzieckiem” spada na Rillę, która dzieci nie znosi, jednak postanawia udowodnić, że nie jest kompletnie bezużyteczna. Sporym wyzwaniem okazuje się pewien okropny (i jednocześnie okropnie drogi), zielony kapelusz, który postanawia nosić do końca wojny. 
Do stylu pisania L.M. Montgomery trzeba się przyzwyczaić. Ja bardzo go lubię, chociaż jest czasem bardzo patetyczny i strasznie „romantyczny”, bo choć Ania dorosła, to autorka wciąż tworzy nowych bohaterów, którzy są „z rodu Józefa”. Pewnie nie byłaby to ta sama Montgomery, gdyby nie pojawiła się zakazana miłość i wojenny ślub.

Mimo, że jest to przedostatnia z serii, ja mam do niej największy sentyment. Dostałam ją jeszcze zanim przeczytałam „Anię z Zielonego Wzgórza”, więc można powiedzieć, że czytałam od końca  ;-)

W jednej z poprzednich części Ania przyglądając się swoim śpiącym synom widzi padający na Waltera cień w kształcie krzyża. Już wtedy dowiadujemy się o tym, jaki będzie jego los, że jest to zapowiedź jego grobu we Francji, jest jedynym synem Ani, który nie powrócił z wojny. Umarł dzień po tym, jak po raz drugi zobaczył „Kobziarza”, napisał do Rilii ostatni list, wiedział, że zginie. W całej serii zmarło już wiele osób, ale właśnie śmierć Waltera zawsze najbardziej mnie wzruszała. 

„Ja przemieniłbym Kaisera w dobrego człowieka. Czy nie uważa pani, że byłaby to najgorsza kara? (…) zrozumiałby jakie straszne rzeczy robił  i czułby się bardzo nieszczęśliwy (…) stanowczo na to zasłużył”

Don Miguel Ruiz „Cztery umowy”

Tutuł oryginału: „The four agreements”
Liczba stron: 124

Co jeśli cały świat, który znamy, cierpi z powodu choroby? Co mu jest? Ludzie są ślepi, ospali, nie chcą lub nie wiedzą jak stać się wolnymi, szczęśliwymi ludźmi. To są założenia autora, które przedstawia nam już na samym początku. Pewnie nie sięgnęłabym po tą książkę, bo nie przepadam za wszelkiego rodzaju poradnikami. Tym razem usłyszałam „Przeczytaj, jest naprawdę ciekawa. Krótka, a treściwa”. Rozmiar książki zdecydowanie jest jej atutem   :-D Nie musiałam nosić kolejnej cegiełki (bo noszę też podręczniki). Czyta ją się bardzo szybko. Ale wróćmy do tematu choroby świata. Według autora ludzie nie mogą osiągnąć szczęścia, bo ciągle sami, siebie ograniczają. Nie chodzi o to, żeby nagle przestać wierzyć we wszystkie zasady prawa. Wręcz przeciwnie chodzi o samoakceptację, miłość do świata i przede wszystkim do siebie. 

IMG_20160107_171858

Padło w niej bardzo wiele stwierdzeń, które złapały mnie za serce. W dodatku autor ma dość nietypowe spojrzenie na wiarę i Boga. Grzechem jest dla niego robienie czegoś bez miłości, samoakceptacji, pasji; robienie czegoś wbrew sobie.

Jakie są cztery umowy, które masz ze sobą zawrzeć?
*Szanuj swoje słowo. Ma moc sprawczą, może być dobrym lub złym zaklęciem.
*Nie bierz niczego do siebie. To tylko opinie innych, czasami tylko nam się wydaje, że ich słowa były „przytykiem”  do nas.
*Nie zakładaj niczego z góry. Nie rezygnuj tylko dlatego, że „i tak nie dasz rady”
*Rób wszystko najlepiej jak potrafisz. Zawsze dawaj z siebie 100% i pamiętaj, że nie zawsze masz tyle samo energii.

„Masz siłę, by tworzyć piekło. Masz też siłę, by stworzyć raj”

 

Druga umowa na temat brania do siebie czyjegoś zdania, przypomniała mi wywiad, który niedawno oglądałam. Także podrzucam wam też linka  :-P

Zaległości z bibliotecznych półek

Tak jak pisałam wczoraj mam kilka książek z biblioteki, które kurzą się na półce, bo różnie bywało z czasem. Od nich zacznę. Tytułów jest 8, ale oczywiście książek mi nie zabraknie, bo moja domowa biblioteczka ciągle powiększa się o kolejne  ;-)

Matthew Pearl „Klub Dantego”
Harlan Coben „Wszyscy mamy tajemnice”
Ryszard Kapuściński „Heban”
Łukasz Bernady „Królewna na dnie studni”
Fannie Flagg „Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie pójdę do nieba”
Beata Pawlikowska „Blondyna u szamana”
Don Miguel Ruiz „Cztery umowy”
Stefan Żeromski „Ludzie bezdomni”

Nie wiem jak u was, ale u mnie już wczoraj spadł pierwszy śnieg! Także nie ma co czekać, wracam mojej serii „Książka i kubek kawy”. Wszystko dla zabicia nudy w chłodne (ale optymistycznie skracające się) zimowe wieczory.
Pierwsza recenzja już w przygotowaniu  :*

Wakacje!

Tak. Ja już mam wakacje. Dzisiaj o godzinie 15 weszłam do sali, napisałam egzamin praktyczny i już mam ten rok za sobą. W piątek wystarczy tylko odebrać świadectwo, ale tak naprawdę wakacje już są. Powiem Wam, że stęskniłam się za blogiem, tak dawno mnie tutaj nie było, a i czytać coś nowego nie bardzo było kiedy. Ale od czego są te piękne (przynajmniej mam nadzieję, że będą piękne) dwa miesiące?

Będę teraz miała więcej czasu, żeby zadbać o ten mój mały kawałek internetu. A co będzie w lipcu? Zdecydowanie sporo romantycznych książek, bo je najlepiej mi się czyta, kiedy się opalam – nie muszę się zastanawiać kto jest mordercą  :-D

„Bardzo wiele książek należy przeczytać po to, aby sobie uświadomić, jak mało się wie.”

 

Problemy z książkami

Jeżeli o mnie chodzi można mieć tylko dwa problemy związane z książkami.

Problem numer 1:
„Tak dużo książek, tak mało pieniędzy”

Problem numer 2:
Tak dużo książek tak mało czasu”

Podejrzewam, że jak każdy wolę mieć ten drugi problem  :-) Jednak strasznie chciałabym mieć sporą, domową biblioteczkę.

Marzenie

Marzenie

Problemy z książkami

Czytanie..

 

 

 

 

 

Tyle książek *.*

Tyle książek *.*

 

 

Oj tak..

Oj tak..