„Blondynka na językach: Hiszpański europejski” Beata Pawlikowska

Jeżeli ktoś pokusił się na przeczytanie zakładki „O mnie” to na pewno wie, że interesują mnie języki obce. Kolejnym, na który padło jest hiszpański. Uczymy się słówek razem
z koleżankami, a pani, która pracuje w naszej szkolnej bibliotece zna język, więc w razie jakichś problemów gramatycznych zawsze nam pomaga. Zdecydowałam się na to, żeby kupić „Blondynkę na językach”, bo słyszałam, że to pomaga w opanowaniu języka. Co prawda trochę brakuje mi systematyczności, ale sporo zdążyłam już dzięki tej książce załapać.

blondynka-na-jezykach-hiszpanski-europejski-b-iext3812048

 

Sama autorka podkreśla, że jest to kurs mówienia. Na końcu jest tylko tzw. „Niezbędnik Gramatyczny”, do którego autorka odsyła nas wtedy, kiedy jest to naprawdę potrzebne. Zbiór tego co najbardziej może nam się przydać nie tylko jeśli chodzi o słownictwo, ale też o gramatykę właśnie.

To coś zupełnie innego tutaj, jeszcze nigdy nie wstawiałam czegoś co nie było powieścią  8-O Myślę jednak, że to nie był głupi pomysł, żeby to Wam pokazać. Jak wiecie cenię Beatę Pawlikowską jako podróżniczkę, więc to oczywiste, dlaczego mój wybór padł akurat na „Blondynkę…”
Jeśli ktoś zainteresowany inną książką Pawlikowskiej, którą opisywałam zapraszam tutaj: klik

„Blondynka w Londynie” Beata Pawlikowska

Uwielbiam sposób opowiadania Beaty Pawlikowskiej, dlatego nic dziwnego, że jak tylko wpadła mi w ręce jedna z jej książek, to od razu ją kupiłam. Wiem, że wielu osobom przeszkadza to, że w mowie trochę się zacina. Mnie to nie przeszkadza, ważne co mówi. W końcu nie każdy stanie i zwyczajnie mówi. Ja jeśli muszę coś powiedzieć to powiem, ale trzęsą mi się ręce, nie umiem tego opanować!  ;-) Za to znam osoby, które w ogóle nie mają stresu, ale opowiadają same głupoty…

Nie zawiodłam się na książce! Jest pisana tak, samo lekko. Podoba mi się, że ona pisze to co myśli, tak jak uważa. Oczywiście można tutaj przeczytać o różnych miejscach w Londynie, mi.in Bloody Tower, trochę o kulturze. Beata Pawlikowska opisuje to, co wydarzyło się przed jej biegiem z Ogniem Olimpijskim. Najbardziej podoba mi się przekaz całej książki. Właściwie chodzi o to, żeby spełniać marzenia. Ktoś kto tylko marzy, zawsze będzie zły, będzie obwiniał wszystkich za to, że im się udało, a jemu nie. Jak coś ma się udać, jeśli się nie próbuje? 

Opis książki, który można znaleźć w internecie (albo po prostu na odwrocie książki) dużo nam mówi:
„Dwadzieścia lat temu pracowałam w Londynie nielegalnie jako sprzątaczka. Wymiatałam kurz z zakamarków hotelu dla bezdomnych i z własnego serca. Byłam Kopciuszkiem w kraju lepszych ludzi.
Dwadzieścia lat później, w lipcu 2012 r. wracam do Londynu na specjalne zaproszenie Komitetu Igrzysk Olimpijskich. Dostaję złotą pochodnię, oficjalny biały strój i na oczach całego świata biegnę w sztafecie z ogniem olimpijskim.
Kiedyś byłam Kopciuszkiem. Teraz jestem królową. Królową mojego życia.”

A Wy lubicie Beatę Pawlikowską? Czytaliście jej pozostałe książki „Blondynka na Jawie” i „Blondynka na Bali”?

Mam nadzieję, że będę mogła kiedyś powiedzieć „Jestem królową mojego życia”, że go tak po prostu nie prześpię, że nie będę Kopciuszkiem…
Ale to chyba każdy tak mówi, dużo trudniej naprawdę coś zrobić. Tylko co jeśli ciężko znaleźć coś dla siebie?

Może nie do końca da się oglądać.. (trochę mnie denerwuje to „chwianie”) ale posłuchać warto :-D
Mam nadzieję, że moje życie dobrze mnie poprowadzi.