„Dolina Tęczy” Lucy Maud Montgomery

Udało mi się dotrzymać słowa  :-D Kontynuuję wpisy o serii L.M. Montgomery. Jestem dopiero przy „Dolinie tęczy”, zaczęłam prawie rok temu! Nie jestem pewna czy blog założyłam pod koniec lipca, czy dopiero w sierpniu, ale będę musiała to sprawdzić.

352x500 (2)

 

Wybaczcie jeżeli nie widać zdjęcia. Jakiś czas temu weszłam na bloga, żeby sprawdzić jak on graficznie wygląda i byłam zszokowana, że tam nie ma zdjęć tylko nieudane miniatury! Nie mam pojęcia dlaczego… Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że w edytorze tekstowym one są . Musicie mi wierzyć na słowo  :-|

Przy tej książce nie mam się co rozpisywać. Wiem, że niektórych nudzi już kolejna książka z tej serii. Dla tych, którzy zaglądają tu od niedawna: Mam ogromny sentyment do Lucy Maud Montgomery i bardzo zależy mi na tym, żeby chociaż seria o Ani znalazła się tutaj w pełni  :-D Tutaj nie ma zbyt wiele do opisywania. Dzieci bawią się w miejscu za domem, nazwały je właśnie „doliną tęczy”. Całość jest o ich przygodach, pojawiają się także dzieci pastora. Książka o dzieciach, niekoniecznie dla dzieci.

„Nigdy nie należy być pewnym, że życie nasze dobiega już kresu, bo kiedy nam się nawet zdaje, że los skończył pisać swą historię, to gdy odwracamy stronice księgi naszego życia, widzimy ze zdziwieniem świeżo napisany rozdział.”

„Strach jest gorszy niż to, czego się boimy.”

„Świat bez mężczyzn byłby okropnie nudny.”

Powiem wam tylko, że niedawno zorientowałam się, że nie przeczytałam całej serii! Byłam święcie przekonana, że ostatnia jest „Rilla ze Złotego Brzegu” – czytałam wszytkie jeszcze w podstawówce. W 2011 została wydana kompletna wersja „Spełnionych marzeń”, które były taką urywaną kontynuacją, „Ania z Wyspy Księcia Edwarda” i to jest ostatnia część. Już na nią poluję!

Mam strasznego lenia

Ostatnio jakoś tak wyszło, że kompletnie nie miałam czasu, ani ochoty czegokolwiek tutaj wstawiać. Na pewno znajdzie się kilka książek, które mogłabym polecić  ;-) ale mam mało czasu na czytanie. Jest mi głupio, że znów zaniedbuję bloga. Można powiedzieć, że to sukces biorąc pod uwagę jak krótko ten blog istnieje, a jest na nim tyle komentarzy. Cieszy mnie to, że jesteście dość aktywni. Mam nadzieję, że jest was więcej, tylko po prostu się nie ujawniacie  :-D Moim ogromnym postanowieniem jest popracowanie nad moim lenistwem. Szczerze liczę na to, że jeszcze nie zapomnieliście o tym małym kawałku internetu  :-P

Pozdrawiam was baardzo cieplutko :*
Do następnego postu

Smacznego jajka!

Tak jak w tytule.. Życzę Wam, żeby te święta były spędzone w cudownej, rodzinnej atmosferze, żeby Zajączek przykicał i zostawił sporo upominków.
Żeby ten czas zmartwychwstania był czasem przemyśleń, rozważań. Ale też, żeby nie było zbyt poważnie życzę także mokrego dyngusa, bo w Lany Poniedziałek po prostu nie wypada chodzić w suchym ubraniu  :-D

~Leseratte

Podsumowanie pierwszego miesiąca..zimy?

W sumie ciężko powiedzieć jaki w tym roku był marzec. „W marcu jak w garncu” i to powiedzenie jest bardzo trafne  :-D

Podsumowanie marca:
Pojawiły się 3 wpisy, przy czym tylko jeden nowy tytuł i to w dodatku było to wyzwanie. Jeśli mam być szczera to nie mam czasu na czytanie, wracałam późno, tydzień praktyk, nowy laptop, którego ciągle jeszcze ogarniam, a oprócz tego mam książkowego kaca po „Wybacz, ale..” troszkę mnie rozczuliły i ciężko mi zacząć coś nowego.

Plany na kwiecień:
Myślę, że około 4-5 nowych tytułów, zależy od tego jakie będą moje przygotowania do świąt  :-D

Zakupy w marcu:
Kupiłam jeden horror i jeden romans..chyba romans. Oprócz tego mam za sobą dość nieudane zakupy przez internet, ale zobaczymy może jeszcze da się odkręcić.

Pozdrawiam cieplutko  :-)

Śliczności

Tym razem nie o książce, a o gustownym dodatku dla każdej czytelniczki/czytelnika (o ile by mu się spodobały). Jednak z reguły to dziewczyny szaleją za takimi gadżecikami. Tydzień temu nie było wpisu, bo mam nowego laptopa i jeszcze nie mam żadnego programu do obrabiania zdjęć. Muszę coś potem znaleźć, ale zwyczajnie mam więcej zadań niż czasu i jeszcze mniej chęci  ;-)

Tydzień temu byłam w Poznaniu na Targach Edukacyjnych. Co prawda do matury jeszcze dwa lata, ale komu szkodzi rozejrzeć się co proponują uniwersytety i szkoły wyższe. Tak się cudownie złożyło, że był też Targi Książki Dziecięcej i Młodzieżowej. Pochodziłyśmy sobie z koleżanką. Ja rzuciłam się na powieści, a ona znalazła takie jedno cudeńko, jako prezent dla swojej siostry. Właśnie takie cudeńka chcę Wam pokazać. Zdjęcie znalazłam z internetu. Sami przyznacie, że śliczne:

zakladka-birdy-ptak-krysztal-pioro,yjhgltqxxcjwmpzs

 

Ja stwierdziłam, że wolę kupić dwie tanie książki niż jedną zakładkę, bo jestem osobą roztrzepaną i i tak bym ją zgubiła. Ale nie mogłam tam ustać  :-D Wszystkim się strasznie podobała, musiałyśmy zaprowadzić kilka osób do tego stoiska, gdzie one były.

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :*

„50 odcieni” E.L. James

Dostałam wyzwanie od Siwej:
Bez tytułu

pisałam w komentarzu, że książkę już przeczytałam (całą trylogię).

images*zdjęcie z internetu, bo niestety całą trylogię miałam tylko wypożyczoną

No i co no.. Szczerze to byłam ciut rozczarowana, bo moje wszystkie koleżanki „Woooow *.* musisz przeczytać” i w ogóle, a na mnie książka nie zrobiła jakiegoś większego wrażenia. To nie znaczy, że mi się nie podobała, bo fabuła jest świetna. Tak, ta książka ma fabułę, tylko trzeba chcieć ją zauważyć. Można czytać tą książkę tak, że jest seks, seks i jeszcze raz seks. Ale można też zauważyć całkiem dobrą historię. Jakby nie było o problemach. Czytanie zajęło mi trzy dni. Domownicy widzieli mnie tylko na obiedzie i jak wychodziłam do łazienki. Książka mnie wciągnęła i nawet jak chciałam się oderwać to każdy rozdział kończył się tak, że musiałam przeczytać kolejny, bo już nie mogłam wytrzymać z ciekawości.
Najbardziej interesujący jest chyba szum wokół całej książki i filmu, który wyszedł na walentynki. Internet zawrzał „Co to za film?” „Ogłupiacie nastolatków” „Na walentynki? To ma być niby film o miłości?!”.
Film wydany w świetnym momencie, bo fani Greya całymi pielgrzymkami poszli do kin. Twórcy mieli niezłego nosa, co złego w wykorzystaniu tego momentu popularności, bo nie rozumiem.. Ogłupianie nastolatków.. Przepraszam bardzo, ale to śmieszne oskarżenie. Internet musiałby przestać istnieć. To nie jest film o miłości? :o Jestem w ciężkim szoku.. Ktoś tu chyba nie przeczytał książki, a chce być mądry. A co tam jest jak nie miłość? Bohater ma ze sobą problem, ciężkie dzieciństwo, był niekochany, bity, głodował. Jego upodobania erotyczne są jakie są, nie toleruje dotyku innych. Ale w końcu poznaje Anę, która powoli odmienia jego życie. Co go zmienia jak nie miłość? Ludzie.. To, że jakaś historia jest inna, odważniejsza to nie znaczy, że jest zła.

O filmie nie chciałabym za dużo mówić, bo nie byłam. Stwierdziłam, że jest zbyt łatwo ten film zepsuć i faktycznie, podobno fabuła została okrojona.. Poza tym nie pasuje mi tutaj główny aktor. Nic do niego nie mam, ale Christian Grey nie powinien wyglądać jak słodki chłopczyk w loczkach. Takie jest moje zdanie. Muzyka do filmu: mistrzostwo. Soundtrack powala, naprawdę. Przede wszystkim „Love me like you do”, którego nie mogę przestać słuchać, ale inne są równie dobre. Posłuchajcie sobie koniecznie!

Czekam na Wasze komentarze. Co Wy myślicie o książce, co o filmie i całym tym zamieszaniu?  :-D

„Czasami się zastanawiam, czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i, co za tym idzie, moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie.”

„Trzeba pocałować wiele żab, nim trafi się na księcia”

Właśnie! Zapomniałabym. Przede wszystkim Ana kocha czytać  :-P

 

„Pan Tadeusz” – biały kruk mojej biblioteczki

Dzisiaj nie będzie nowego tytułu. Tak jak pisałam wcześniej musiałam podać kilka starszych tytułów z powodu romansu z panem Tadeuszem.. No cóż, mimo mojego poświęconego czasu i tak wybrał Zosię. Ale nie o tym chciałam pisać..

Dlaczego „biały kruk”? Bo zdecydowanie jest to najstarsza książka. Już trochę w opłakanym stanie, ale właśnie dlatego traktuję ją jak skarb. Żal mi było nosić jej do szkoły. Przyznam, że przez to jeszcze bardziej się podniszczyła. Na końcu jest zbiór źródeł i są wzmianki o poprawieniu błędów z dwóch pierwszych wydań (drugie to rok 1954), więc książka ma już trochę lat.

Co tu dużo gadać.. Sami zobaczcie:

pt

A Wy wolicie książki „z duszą” czy te nowe prosto z księgarni? Bo ja nie mogę się zdecydować. Te z duszą mnie przyciągają, ale zapach świeżego druku jest jak narkotyk, nie sądzicie?  :-D

„Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany,
I nie da się przemocą okuwać w kajdany.”

„Niech słowo kocham jeszcze raz z ust twych usłyszę, 
Niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę.”

„Jak łatwo może człowiek popsuć szczęście drugim
W jednej chwili, a życiem nie naprawi długim!”

 

Luty – pierwsza wielka porażka w tym roku

Będą ferie, będę więcej czytać, będzie więcej czasu na bloga! Dlaczego zawsze jak coś zaplanuję to wychodzi inaczej? Już się zaczęłam przyzwyczajać. Ferie spędziłam chorując. Jak tylko poczułam się na tyle dobrze, żeby napisać coś sensownego to pojawił się wpis „Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić”. Następny zaczęłam przygotowywać, ale światło nie pozwoliło mi na zrobienie zdjęć. Dzień potem znowu nie mogłam sklecić sensownego zdania, a nie lubię pisać tylko po to, żeby pisać..

Podsumowanie lutego:
Miało się pojawić około 7 nowych tytułów i jeszcze kilka dodatkowych wpisów, porażka totalna – tylko 3 tytuły.

Plany na marzec:
Myślę, że pojawią się 4 tytuły. Zależy od tego czy jutro będę się czuła lepiej i jeszcze jest cały tydzień, który spędzam w Pile na praktykach, czy będę miała internet i czas, żeby coś napisać. Jeżeli będzie internet to pewnie wpisów też będzie więcej  :-P

Zakupy w lutym:
Na przecenie wypatrzyłam jedną ciekawą książkę, a jakoś nadal nie zabrałam się za zakup tych kilku tytułów, na których mi zależy..

No mówiłam, że porażka. Do jutra  :-P – przynajmniej mam taką nadzieję..

„Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić” Federico Moccia

Wracamy do Niki i Alexa! Nie jestem pewna, czy poprzednio napisałam, że Alex ma strasznie dużo kasy, ewentualnie, że jego samochód jest nie na benzynę tylko na wodę, bo za każdym razem jak jest załamany to nic tylko jeździ po Rzymie  :-P

DSCF1525

Jak da się domyślić z tytułu Alex postanawia się oświadczyć. Nie są to takie zwykłe oświadczyny: podróż do Nowego Jorku, limuzyną do hotelu, helikopterem na kolację i na wielkim bilbordzie napis „Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić”. No nie powiem całkiem romantycznie. Problemy pojawiają się potem, bo Niki kocha Alexa, ale ślubu się boi. W jej życiu pojawia się Guido, który jest dość namolny i trochę..upierdliwy jak dla mnie. Z kolei Alex ma nową asystentkę z nogami  do nieba. Przyjaciółki Niki też mają różne przygody, jedna ma denerwującego szefa, druga coś nie może sobie poszukać nikogo na stałe, a trzecia zachodzi w ciążę. Alex jest jedynym szczęśliwym w momencie, kiedy małżeństwa jego przyjaciół się rozpadają, jeden zostaje przyłapany na zdradzie, drugi zostaje sam z dzieckiem, a trzeciemu po prostu się nie układa. W książce jest bardzo dużo o tym jak codzienna rutyna potrafi zabić miłość. Jakie wyniszczające dla związku jest przyzwyczajenie do siebie i jak ciężko sobie poradzić, kiedy się nie jest pewnym swoich uczuć. Niki ma dość silny kryzys emocjonalny, bo sama nie do końca wie czego by chciała. Zrywa z Alexem, mimo to dalej jest nieszczęśliwa i sobie nie radzi z tym wszystkim co dzieje się w jej życiu.
Alexowi bardzo na niej zależy, dlatego udaje mu się ją odzyskać i to w dość nietypowy sposób, co z resztą jest dla niego typowe  :-D


 ”Kiedy kogoś kochasz, masz wrażenie, że żadne słowa, żadna niespodzinka nie są w stanie tego wyrazić.”

„Prawdziwym problemem jest nieumiejętność przyznania się do porażki, a nie porażka jako taka.”

„Strach czasami nie pozwala doświadczyć czegoś pięknego…”

„Trudne jest czasami szczęście.”