L. M. Montgomery „Rilla ze Złotego Brzegu”

Tytuł oryginału: „Rilla of Ingleside”
Liczba stron: 342

Ta książka jest „odpowiedzią” na moje styczniowe wyzwanie. Miała być to książka, którą już kiedyś czytałam, któraś z kolei w jakiejś serii, miał pojawić się w niej motyw śmierci. Przy okazji w końcu mam okazję kontynuować serię  :-D

Rilla

 

Rilla to najmłodsza córka Ani i Gilberta, jest próżna, lekkomyślna i jako jedyna z ich dzieci nie ma żadnych ambicji i planów na przyszłość. Największym zmartwieniem Rilli jest to czy jej pierwsze „dorosłe” wyjście będzie udane. Nagle cały świat zmienia się w przeciągu jednego wieczoru. „Srokaty Kobziarz”, którego Walter widział w swojej wizji w poprzednich częściach, porwał za sobą całe tłumy kanadyjskich chłopców i pociągnął za sobą w okopy, pod ostrzał kul. W ciągu czterech lat (1914-1918) Rilla zmienia się nie do poznania. Wszyscy jej koledzy, bracia i ukochany Ken idą na wojnę. Każdy dzień przynosi tylko niepokój i nerwowe czekanie na jakiekolwiek wieści z frontu. Opieka nad małym Jimsem, czyli „wojennym dzieckiem” spada na Rillę, która dzieci nie znosi, jednak postanawia udowodnić, że nie jest kompletnie bezużyteczna. Sporym wyzwaniem okazuje się pewien okropny (i jednocześnie okropnie drogi), zielony kapelusz, który postanawia nosić do końca wojny. 
Do stylu pisania L.M. Montgomery trzeba się przyzwyczaić. Ja bardzo go lubię, chociaż jest czasem bardzo patetyczny i strasznie „romantyczny”, bo choć Ania dorosła, to autorka wciąż tworzy nowych bohaterów, którzy są „z rodu Józefa”. Pewnie nie byłaby to ta sama Montgomery, gdyby nie pojawiła się zakazana miłość i wojenny ślub.

Mimo, że jest to przedostatnia z serii, ja mam do niej największy sentyment. Dostałam ją jeszcze zanim przeczytałam „Anię z Zielonego Wzgórza”, więc można powiedzieć, że czytałam od końca  ;-)

W jednej z poprzednich części Ania przyglądając się swoim śpiącym synom widzi padający na Waltera cień w kształcie krzyża. Już wtedy dowiadujemy się o tym, jaki będzie jego los, że jest to zapowiedź jego grobu we Francji, jest jedynym synem Ani, który nie powrócił z wojny. Umarł dzień po tym, jak po raz drugi zobaczył „Kobziarza”, napisał do Rilii ostatni list, wiedział, że zginie. W całej serii zmarło już wiele osób, ale właśnie śmierć Waltera zawsze najbardziej mnie wzruszała. 

„Ja przemieniłbym Kaisera w dobrego człowieka. Czy nie uważa pani, że byłaby to najgorsza kara? (…) zrozumiałby jakie straszne rzeczy robił  i czułby się bardzo nieszczęśliwy (…) stanowczo na to zasłużył”

„Trzy metry nad niebem” Federico Moccia

Koniec! Przebrnęłam. Wstyd powiedzieć, ale męczyłam tą książkę jakoś od marca. Utknęłam jakoś na 10, może 15 stronie. Reszta w tym tygodniu, gdzie i tak za dużo czasu nie miałam, ale jestem dumna.

Jak to możliwe, że kiedy ktoś słyszy Federico Moccia od razu kojarzy „Trzy metry nad niebem”? 

DSCF1582

Babi jest dziewczyną poukładaną, spokojną, dobrą uczennicą. Step – typ raczej nie przyjemny. Czyli klasyk. Ich drogi się ciągle przeplatają, przyjaciółka Babi i przyjaciel Stepa zostają parą, co zmusza ich do widywania się. Jak być może pamiętacie („Nie wierzę w powroty”), nie cierpię niezdecydowanych bohaterów, a właśnie taka jest Babi. Niby chce z nim być, ale nie chce. Wie jaki jest, a mimo to ciągle się nim rozczarowuje, liczy, że będzie jak w filmach i zupełnie go zmieni. Stepa polubiłam, żal mi go, bo to w sumie nie jego wina, że jest jaki jest. Każdego z nas zmieniają wydarzenia, które nas spotykają, a on jest tylko jedną z ich ofiar. Trochę mi przypomina Christiana, on też był zraniony i zrażony do ludzi, co nie pozwalało mu być „normalnym” (okropne słowo, dlaczego pozwalamy sobie narzucić co jest, a co nie jest normalne?). Albo po prostu jestem typową dziewczyną i dlatego podobają mi się takie postacie, myślcie co chcecie :-D To czym zaskoczyła mnie książka, to zdecydowanie brak happyendu, aż mi się smutno zrobiło…  :-( Nie rozumiem jak Moccia mógł to zrobić… Może jestem staromodna, ale o prawdziwą miłość się walczy, a kiedy naprawdę to nie jest to, są lepsze i gorsze sposoby, żeby tą drugą „połówkę” o tym poinformować.
Czytaliście? Co myślicie o zakończeniu?

A teraz wracam do mojego pytania… Dlaczego? Szczerze mówiąc nie rozumiem. Może przez to zakończenie. Jednak po „Wybacz, ale będę Ci mówiła Skarbie” podobało mi się bardziej. Przede wszystkim Niki wydawała mi się bardziej pogodną postacią od Babi
i potem ciężko mi było tak po prostu skończyć książkę.
A która z książek jest lepsza Waszym zdaniem?

Czas na drugą część
  :-D Chcę się dowiedzieć co dalej ze Stepem.

Strach to czasem brzydka rzecz. Nie pozwala ci doznawać najpiękniejszych chwil.Będzie Twoim przekleństwem, jeśli go nie pokonasz.

Mówi się, że kiedy umierasz, w jednej chwili widzisz najważniejsze momenty swojego życia.

Nikt nie kocha, tak jak my kochamy, nikt nie cierpi, tak jak my cierpimy.

 

 

„Dolina Tęczy” Lucy Maud Montgomery

Udało mi się dotrzymać słowa  :-D Kontynuuję wpisy o serii L.M. Montgomery. Jestem dopiero przy „Dolinie tęczy”, zaczęłam prawie rok temu! Nie jestem pewna czy blog założyłam pod koniec lipca, czy dopiero w sierpniu, ale będę musiała to sprawdzić.

352x500 (2)

 

Wybaczcie jeżeli nie widać zdjęcia. Jakiś czas temu weszłam na bloga, żeby sprawdzić jak on graficznie wygląda i byłam zszokowana, że tam nie ma zdjęć tylko nieudane miniatury! Nie mam pojęcia dlaczego… Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że w edytorze tekstowym one są . Musicie mi wierzyć na słowo  :-|

Przy tej książce nie mam się co rozpisywać. Wiem, że niektórych nudzi już kolejna książka z tej serii. Dla tych, którzy zaglądają tu od niedawna: Mam ogromny sentyment do Lucy Maud Montgomery i bardzo zależy mi na tym, żeby chociaż seria o Ani znalazła się tutaj w pełni  :-D Tutaj nie ma zbyt wiele do opisywania. Dzieci bawią się w miejscu za domem, nazwały je właśnie „doliną tęczy”. Całość jest o ich przygodach, pojawiają się także dzieci pastora. Książka o dzieciach, niekoniecznie dla dzieci.

„Nigdy nie należy być pewnym, że życie nasze dobiega już kresu, bo kiedy nam się nawet zdaje, że los skończył pisać swą historię, to gdy odwracamy stronice księgi naszego życia, widzimy ze zdziwieniem świeżo napisany rozdział.”

„Strach jest gorszy niż to, czego się boimy.”

„Świat bez mężczyzn byłby okropnie nudny.”

Powiem wam tylko, że niedawno zorientowałam się, że nie przeczytałam całej serii! Byłam święcie przekonana, że ostatnia jest „Rilla ze Złotego Brzegu” – czytałam wszytkie jeszcze w podstawówce. W 2011 została wydana kompletna wersja „Spełnionych marzeń”, które były taką urywaną kontynuacją, „Ania z Wyspy Księcia Edwarda” i to jest ostatnia część. Już na nią poluję!

„50 odcieni” E.L. James

Dostałam wyzwanie od Siwej:
Bez tytułu

pisałam w komentarzu, że książkę już przeczytałam (całą trylogię).

images*zdjęcie z internetu, bo niestety całą trylogię miałam tylko wypożyczoną

No i co no.. Szczerze to byłam ciut rozczarowana, bo moje wszystkie koleżanki „Woooow *.* musisz przeczytać” i w ogóle, a na mnie książka nie zrobiła jakiegoś większego wrażenia. To nie znaczy, że mi się nie podobała, bo fabuła jest świetna. Tak, ta książka ma fabułę, tylko trzeba chcieć ją zauważyć. Można czytać tą książkę tak, że jest seks, seks i jeszcze raz seks. Ale można też zauważyć całkiem dobrą historię. Jakby nie było o problemach. Czytanie zajęło mi trzy dni. Domownicy widzieli mnie tylko na obiedzie i jak wychodziłam do łazienki. Książka mnie wciągnęła i nawet jak chciałam się oderwać to każdy rozdział kończył się tak, że musiałam przeczytać kolejny, bo już nie mogłam wytrzymać z ciekawości.
Najbardziej interesujący jest chyba szum wokół całej książki i filmu, który wyszedł na walentynki. Internet zawrzał „Co to za film?” „Ogłupiacie nastolatków” „Na walentynki? To ma być niby film o miłości?!”.
Film wydany w świetnym momencie, bo fani Greya całymi pielgrzymkami poszli do kin. Twórcy mieli niezłego nosa, co złego w wykorzystaniu tego momentu popularności, bo nie rozumiem.. Ogłupianie nastolatków.. Przepraszam bardzo, ale to śmieszne oskarżenie. Internet musiałby przestać istnieć. To nie jest film o miłości? :o Jestem w ciężkim szoku.. Ktoś tu chyba nie przeczytał książki, a chce być mądry. A co tam jest jak nie miłość? Bohater ma ze sobą problem, ciężkie dzieciństwo, był niekochany, bity, głodował. Jego upodobania erotyczne są jakie są, nie toleruje dotyku innych. Ale w końcu poznaje Anę, która powoli odmienia jego życie. Co go zmienia jak nie miłość? Ludzie.. To, że jakaś historia jest inna, odważniejsza to nie znaczy, że jest zła.

O filmie nie chciałabym za dużo mówić, bo nie byłam. Stwierdziłam, że jest zbyt łatwo ten film zepsuć i faktycznie, podobno fabuła została okrojona.. Poza tym nie pasuje mi tutaj główny aktor. Nic do niego nie mam, ale Christian Grey nie powinien wyglądać jak słodki chłopczyk w loczkach. Takie jest moje zdanie. Muzyka do filmu: mistrzostwo. Soundtrack powala, naprawdę. Przede wszystkim „Love me like you do”, którego nie mogę przestać słuchać, ale inne są równie dobre. Posłuchajcie sobie koniecznie!

Czekam na Wasze komentarze. Co Wy myślicie o książce, co o filmie i całym tym zamieszaniu?  :-D

„Czasami się zastanawiam, czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i, co za tym idzie, moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie.”

„Trzeba pocałować wiele żab, nim trafi się na księcia”

Właśnie! Zapomniałabym. Przede wszystkim Ana kocha czytać  :-P

 

„Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić” Federico Moccia

Wracamy do Niki i Alexa! Nie jestem pewna, czy poprzednio napisałam, że Alex ma strasznie dużo kasy, ewentualnie, że jego samochód jest nie na benzynę tylko na wodę, bo za każdym razem jak jest załamany to nic tylko jeździ po Rzymie  :-P

DSCF1525

Jak da się domyślić z tytułu Alex postanawia się oświadczyć. Nie są to takie zwykłe oświadczyny: podróż do Nowego Jorku, limuzyną do hotelu, helikopterem na kolację i na wielkim bilbordzie napis „Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić”. No nie powiem całkiem romantycznie. Problemy pojawiają się potem, bo Niki kocha Alexa, ale ślubu się boi. W jej życiu pojawia się Guido, który jest dość namolny i trochę..upierdliwy jak dla mnie. Z kolei Alex ma nową asystentkę z nogami  do nieba. Przyjaciółki Niki też mają różne przygody, jedna ma denerwującego szefa, druga coś nie może sobie poszukać nikogo na stałe, a trzecia zachodzi w ciążę. Alex jest jedynym szczęśliwym w momencie, kiedy małżeństwa jego przyjaciół się rozpadają, jeden zostaje przyłapany na zdradzie, drugi zostaje sam z dzieckiem, a trzeciemu po prostu się nie układa. W książce jest bardzo dużo o tym jak codzienna rutyna potrafi zabić miłość. Jakie wyniszczające dla związku jest przyzwyczajenie do siebie i jak ciężko sobie poradzić, kiedy się nie jest pewnym swoich uczuć. Niki ma dość silny kryzys emocjonalny, bo sama nie do końca wie czego by chciała. Zrywa z Alexem, mimo to dalej jest nieszczęśliwa i sobie nie radzi z tym wszystkim co dzieje się w jej życiu.
Alexowi bardzo na niej zależy, dlatego udaje mu się ją odzyskać i to w dość nietypowy sposób, co z resztą jest dla niego typowe  :-D


 ”Kiedy kogoś kochasz, masz wrażenie, że żadne słowa, żadna niespodzinka nie są w stanie tego wyrazić.”

„Prawdziwym problemem jest nieumiejętność przyznania się do porażki, a nie porażka jako taka.”

„Strach czasami nie pozwala doświadczyć czegoś pięknego…”

„Trudne jest czasami szczęście.”

„Wybacz, ale będę Ci mówiła Skarbie” Federico Moccia

„Leseratte zakochana w Italii część 1″  :-D Moją przygodę z tym pisarzem postanowiłam zacząć od „Wybacz, ale będę Ci mówiła Skarbie”.
Zanim zaczniecie czytać włączcie sobie pioseneczkę:

 

DSCF1522

 

Książka już z samego opisu wydaje się bardzo ciekawa, bo ma opowiadać o miłości pomiędzy 17-letnią Niki i jej wybrankiem, 37-letnim Alexem. Kupiłam ją chyba rok temu! Musiała sobie sporo poczekać. Coraz więcej osób mi o niej wspominało, więc nie mogłam zostawić tej książki tak bezczynnie. Także książki w mojej biblioteczce mają właśnie takie życie  :-D
Pierwsze spotkanie jest dość nietypowe, bo dosłownie wpadają na siebie na ulicy.. W całym wypadku ucierpiał trochę samochód Alexa i trochę bardziej skuter Niki. Pierwsze słowa dziewczyny to pytanie, czy przypadkiem on nie jest aniołem. Główna bohaterka jest bardzo śmiałą osobą i szybko zrobiła sobie z niego szofera, oczywiście w zamian za szkody. Alex sporo nauczył się od Niki, m.in. tego jak cieszyć się z życia. Razem robią wiele rzeczy, Niki w Alexie zakochała się od razu, on od początku podchodził do niej z rezerwą, bo w końcu jest sporo młodsza, poza tym niedawno zostawiła go długoletnia narzeczona, którą ciągle kocha. Znajomi Alexa byli w lekkim szoku, że zaczął się spotykać z „jaśminową dziewczyną” (kto czytał ten wie, dlaczego tak :-P). Tylko czy to uczucie jest aż tak silne, żeby przetrwać? Tym bardziej, że kiedy tylko Elena (była Alexa) chce do niego wrócić, on od razu zrezygnuje z Niki. Jak długo zajmie mu zrozumienie, czego tak naprawdę chce? I co z zakochaną Niki? Wiadomo jakiś happy-end musi być skoro jest druga część, ale naprawdę warto się przekonać co przytrafiło się tej dwójce. Bardzo ciekawe jest spotkanie Alexa z rodzicami dziewczyny  ;-)

Filmowo :3
Na youtube udało mi się znaleźć tylko część filmu – dla tych baaardzo zajętych! Pamiętajcie, lepiej przeczytać!

Od jakiegoś czasu próbuję nauczyć się hiszpańskiego, więc szukam różnych perełek. Tutaj specjalnie dla Was znalazłam hiszpański zwiastun „Perdona Si Te Llamo Amor” (czyż nie przepięknie?  :-P):


Kilka złotych myśli

„Im piękniejsza była miłość, tym dłuższe będzie cierpienie, kiedy ta miłość się skończy.”

„Nie można w życiu mieć wszystkiego, ale trzeba do tego dążyć. bo szczęście to nie cel w sobie, ale styl życia..”

„Może zawsze, kiedy się zakochujesz, jest tak, jakby to było po raz pierwszy.”

„Nie wzdychaj do księżyca. Sięgnij po niego.”

„Życie się kończy, gdy przestaje się je przeżywać.”

*Dla wszystkich, którzy myślą, że z takich książek można wyrosnąć:
Z czasem wyzbywamy się naiwności i wyrastamy z głupoty – nie z dobrych książek.
Dlatego zawsze będę do niej wracać z sentymentem   :-)

Uwaga:
- strasznie wciąga
- idealne lekarstwo, kiedy ma się kaszel i katar, które nie dają spać to polecam po nią sięgnąć  :-D

 

Zakochana w Italii – Federico Moccia w mojej biblioteczce

Tak! Ten dzień musiał nastąpić. Jestem typem osoby, która nie lubi oglądać filmów, bo czeka aż w ręce wpadnie jej książka. Tak właśnie było ze słynnym „Trzy metry nad niebem”. Chociaż jako pierwszą znalazłam „Wybacz, ale będę Ci mówiła Skarbie„. Tydzień potem „Tylko Ciebie chcę„. Pozostałe książki musiałam dokupić. Zazwyczaj kupuję w internecie, bo tak jest wygodniej.

DSCF1519

Jak sami widzicie czeka mnie teraz długi romansik z Italią  :-D Książki są dość spore, więc bohaterowie na jakiś czas zamieszkają w moim życiu.

„Ania ze Złotego Brzegu” Lucy Maud Montgomery

Pamiętacie jeszcze tą serię?  ;-) Miałam ją zamiar skończyć opisywać na blogu już dawno temu, ale wyszło jak zawsze. Poza tym zrobiło się tutaj nudno.. Dzisiaj do tego wracam, bo większość wolnego czasu w tym tygodniu spędziłam na romansowaniu z „Panem Tadeuszem”. Idzie opornie, ale mam chęci do tego, żeby przeczytać..

83-08-03790-9

Nie będę się za bardzo rozpisywać. Powiem tylko tyle, że Ania i Gilbert razem z małym Jimem przeprowadzają się właśnie do domu, który (jak mówi nam sam tytuł) nazywany jest Złotym Brzegiem. Rodzą się ich dzieci Walter, który jest nieuleczalnym romantykiem tak, jak jego mama, Nan i Di - bliźniaczki, jedna z nich wygląda jak mała Ania, a druga jest podobna do Gilberta, Shirley – ulubieniec Zuzanny (ich gospodyni), ostatnim dzieckiem jakie przychodzi na świat w tym domu jest mała Rilla. Ta książka jest przede wszystkim o ich przygodach, ich małych problemach z dziećmi ze szkoły i o ich „pseudo-przyjaciołach”. Ania i Gilbert oczywiście też mają swoje problemy, przede wszystkich jeden – ciotkę Mary Marię, która zatruwa swoim humorem życie naszych bohaterów.

Mam jeszcze dla Was małą zapowiedź na przyszły tydzień, będzie to książka jednej z (według mnie) najlepszych autorek.

A jeżeli chcecie sobie przypomnieć jakieś książki z tej serii to zapraszam tutaj 

„Mały książę” Antoine de Saint-Exupéry

Jakiś czas temu Beatrycze rzuciła mi wyzwanie  :-) Opisać książkę pt. „Mały Książę”. Obiecałam i właśnie opisuję ^^

Antoine de Saint-Exupery

Antoine de Saint-Exupery

Krótko o książce

Tytuł: „Mały Książę”
Autor:  Antoine de Saint-Exupéry
Rok wydania: 1946
Tytuł oryginału: „Le Petit Prince”
Gatunek: powieść młodzieżowa
Historia: Nie będę  opisywać w całości tej książki, bo jest to jedna z lektur i na pewno każdy ją zna. Skupię się raczej na głównym temacie. Autor cały czas wyrzuca wszystkim dorosłym ich wady. Przede wszystkim to, że liczą się dla nich tylko cyfry, nie umieją dostrzec piękna. Mały Książę wędrując po planetach spotyka wiele dorosłych, każdy z nich pokazuje inną wadę. Obrazy, które przedstawia nam narrator są bardzo proste, pokazane w sposób, który trafi do każdego, nie ma tam żadnego owijania w bawełnę. Spotyka monarchę, który uwielbia rządzić, na niczym innym się nie zna. Jego jedynym problemem jest to, że nie ma żadnych podwładnych. Spotyka pijaka, który pije by zapomnieć o wstydzie i tu już robi nam się go żal, potem wyjawia powód swojego wstydu – wstydzi się tego, że pije. Spotyka latarnika, który cały czas na zmianę musi zapalać i gasić latarnię, jako jedyny ma jakąś sensowną pracę, niestety nie myśli o niczym innym. Książka jest bardzo cienka, zazwyczaj ma dużą czcionkę, jest przepełniona ilustracjami. Podejście do niej już od samego początku jest takie, że: A tam, to w sumie takie nic. Po co w ogóle to czytać skoro to takie krótkie i „dziecinne”. Tymczasem jak na tak krótką opowieść książka jest naszpikowana ważnymi przemyśleniami. Przeczytanie jej zajmuje chwilę, a warto sobie ją odświeżyć. Polecam na jakiś jesienny wieczorek. Całość kończy się śmiercią Małego Księcia, który postanawia wrócić do swojej Róży.Plusów jest wiele, minusów właściwie nie ma  :-)

„A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.”

„Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego. Jeśli potrafisz siebie osądzić, będziesz mądry”

„Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś”

„Nawet w obliczu śmierci przyjemna jest świadomość posiadania przyjaciela”

„Wymarzony Dom Ani” Lucy Maud Montgomery

To już (albo dopiero, zależy jak na to spojrzeć  ;-)) piąta część opowieści o Ani Shirley. Nie licząc dzisiejszego jeszcze tylko trzy wpisy i w końcu napiszę o innej książce, pewnie już trochę Wam się nudzi czytanie non stop o niej  :-D

Lucy Maud Montgomery

Lucy Maud Montgomery

(Kolejna książka z innego jeszcze innego wydawnictwa, Paweł znów jest nazywany Jasiem, Filipa stała się Izą, a jeden z byłych uczniów Ani Jakub ma na imię Jake)

Krótko o książce

Tytuł: „Wymarzony Dom Ani”
Autor: Lucy Maud Montgomery
Rok wydania: 1917
Tytuł oryginału: „Anne’s House of Dreams”
Gatunek: powieść młodzieżowa
Historia: Ania spędza lato na Zielonym Wzgórzu, wkrótce ma być pierwszą panną młodą w tym domu. Razem z Gilbertem wprowadzają się do „wymarzonego domku” niedaleko przystani Czterech Wiatrów i miasteczka Glen St. Mary. Młody doktor zajmuje miejsce swojego wuja Dawida Blythe’a. Zaraz po przyjeździe młodzi poznają starego kapitana Jima Boyda, który wiele przeżył i w bardzo niesamowity sposób potrafi o swoich przygodach opowiadać. Opowiada im także historię ich domku. Bardzo romantyczną, co bardzo spodobało się Ani. Poznają także serdeczną przyjaciółkę kapitana – pannę Kornelię, która nigdy nie powiedziałaby dobrego o słowa o jakimkolwiek mężczyźnie. Młodzi państwo Blythe mają jeszcze jedną sąsiadkę Leslie Moore, która w bardzo młodym wieku została „zmuszona” do małżeństwa z Ryszardem, który podczas jednej z wypraw nabawił się obrażeń głowy i jest dużym dzieckiem. Pierwsze Boże Narodzenie, jako pani Blythe Ania koniecznie chciała przeżyć w swoim domku. Wszyscy mieszkańcy Zielonego Wzgórza odwiedzają „Domek marzeń”. Jednak już kilka miesięcy potem w domku oprócz szczęścia pojawia się smutek. Śmierć małej córeczki – Joyce, powoduje pewne zmiany w charakterze Ani. Jednocześnie jest to moment, w którym pada mur pomiędzy nią, a Leslie. Wkrótce do domu Leslie przybywa Owen Ford, który jest pisarzem i ma zamiar spędzić lato w tej okolicy, jest wnukiem człowieka, który zbudował domek marzeń i koniecznie chce go zobaczyć. Owen i Leslie szybko się w sobie zakochują, ale przecież Leslie ma męża… Ania wpada na pomysł, żeby Ford napisał „Księgę życia kapitana Jima”. Stary kapitan od dawna zapisywał wszystko dla swojego siostrzeńca i w końcu znalazł się człowiek, który ją dobrze napisze, w dodatku jest wnukiem jego ukochanego nauczyciela. Młody pisarz skończył książkę i wyjechał. Gilbert i Ania po raz pierwszy kłócą się…w sprawie Leslie, a właściwie jej męża. Gilbert podejrzewa, że można mu przywrócić pamięć i zdrowie psychiczne. Ania nie wierzy, że Gilbert może pozwolić na to, żeby Leslie znów cierpiała w nieszczęśliwym małżeństwie. Wszyscy znajomi obwiniają go za to, że dodaje młodej kobiecie powodów do zmartwień. Nikt nie spodziewa się, że już niedługo będą musieli go przeprosić… Operacja się udaje, tylko jak się okazuje: Ryszard nie jest Ryszardem, tylko jego bardzo podobnym kuzynem. Prawdziwy Ryszard Moore zmarł na żółtą febrę trzynaście lat temu. Leslie jest wolna. Ania wspomina o tym w liście do Owena. W domku marzeń w końcu pojawia się tak utęsknione dziecko, mały chłopiec zostaje nazwany Jakub Mateusz, po ukochanym opiekunie Ani i starym kapitanie Jimie. Leslie i Owen zaręczają się. Panna Kornelia pewnego dnia jakby nigdy nic obwieszcza im dość nietypową jak na nią wiadomość… Kapitan Jim w końcu może przeczytać książkę napisaną przez Owena. Umiera z książką otwartą na ostatniej stronie. Ania i Gilbert postanawiają się przeprowadzić do większego domu w Glen. Ani pęka serce na myśl o tym, co może stać się z jej domkiem. Jednak okazuje się, że Leslie i Owen mają zamiar kupić domek i spędzać w nim wakacje.