Don Miguel Ruiz „Cztery umowy”

Tutuł oryginału: „The four agreements”
Liczba stron: 124

Co jeśli cały świat, który znamy, cierpi z powodu choroby? Co mu jest? Ludzie są ślepi, ospali, nie chcą lub nie wiedzą jak stać się wolnymi, szczęśliwymi ludźmi. To są założenia autora, które przedstawia nam już na samym początku. Pewnie nie sięgnęłabym po tą książkę, bo nie przepadam za wszelkiego rodzaju poradnikami. Tym razem usłyszałam „Przeczytaj, jest naprawdę ciekawa. Krótka, a treściwa”. Rozmiar książki zdecydowanie jest jej atutem   :-D Nie musiałam nosić kolejnej cegiełki (bo noszę też podręczniki). Czyta ją się bardzo szybko. Ale wróćmy do tematu choroby świata. Według autora ludzie nie mogą osiągnąć szczęścia, bo ciągle sami, siebie ograniczają. Nie chodzi o to, żeby nagle przestać wierzyć we wszystkie zasady prawa. Wręcz przeciwnie chodzi o samoakceptację, miłość do świata i przede wszystkim do siebie. 

IMG_20160107_171858

Padło w niej bardzo wiele stwierdzeń, które złapały mnie za serce. W dodatku autor ma dość nietypowe spojrzenie na wiarę i Boga. Grzechem jest dla niego robienie czegoś bez miłości, samoakceptacji, pasji; robienie czegoś wbrew sobie.

Jakie są cztery umowy, które masz ze sobą zawrzeć?
*Szanuj swoje słowo. Ma moc sprawczą, może być dobrym lub złym zaklęciem.
*Nie bierz niczego do siebie. To tylko opinie innych, czasami tylko nam się wydaje, że ich słowa były „przytykiem”  do nas.
*Nie zakładaj niczego z góry. Nie rezygnuj tylko dlatego, że „i tak nie dasz rady”
*Rób wszystko najlepiej jak potrafisz. Zawsze dawaj z siebie 100% i pamiętaj, że nie zawsze masz tyle samo energii.

„Masz siłę, by tworzyć piekło. Masz też siłę, by stworzyć raj”

 

Druga umowa na temat brania do siebie czyjegoś zdania, przypomniała mi wywiad, który niedawno oglądałam. Także podrzucam wam też linka  :-P

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.