„Trzy metry nad niebem” Federico Moccia

Koniec! Przebrnęłam. Wstyd powiedzieć, ale męczyłam tą książkę jakoś od marca. Utknęłam jakoś na 10, może 15 stronie. Reszta w tym tygodniu, gdzie i tak za dużo czasu nie miałam, ale jestem dumna.

Jak to możliwe, że kiedy ktoś słyszy Federico Moccia od razu kojarzy „Trzy metry nad niebem”? 

DSCF1582

Babi jest dziewczyną poukładaną, spokojną, dobrą uczennicą. Step – typ raczej nie przyjemny. Czyli klasyk. Ich drogi się ciągle przeplatają, przyjaciółka Babi i przyjaciel Stepa zostają parą, co zmusza ich do widywania się. Jak być może pamiętacie („Nie wierzę w powroty”), nie cierpię niezdecydowanych bohaterów, a właśnie taka jest Babi. Niby chce z nim być, ale nie chce. Wie jaki jest, a mimo to ciągle się nim rozczarowuje, liczy, że będzie jak w filmach i zupełnie go zmieni. Stepa polubiłam, żal mi go, bo to w sumie nie jego wina, że jest jaki jest. Każdego z nas zmieniają wydarzenia, które nas spotykają, a on jest tylko jedną z ich ofiar. Trochę mi przypomina Christiana, on też był zraniony i zrażony do ludzi, co nie pozwalało mu być „normalnym” (okropne słowo, dlaczego pozwalamy sobie narzucić co jest, a co nie jest normalne?). Albo po prostu jestem typową dziewczyną i dlatego podobają mi się takie postacie, myślcie co chcecie :-D To czym zaskoczyła mnie książka, to zdecydowanie brak happyendu, aż mi się smutno zrobiło…  :-( Nie rozumiem jak Moccia mógł to zrobić… Może jestem staromodna, ale o prawdziwą miłość się walczy, a kiedy naprawdę to nie jest to, są lepsze i gorsze sposoby, żeby tą drugą „połówkę” o tym poinformować.
Czytaliście? Co myślicie o zakończeniu?

A teraz wracam do mojego pytania… Dlaczego? Szczerze mówiąc nie rozumiem. Może przez to zakończenie. Jednak po „Wybacz, ale będę Ci mówiła Skarbie” podobało mi się bardziej. Przede wszystkim Niki wydawała mi się bardziej pogodną postacią od Babi
i potem ciężko mi było tak po prostu skończyć książkę.
A która z książek jest lepsza Waszym zdaniem?

Czas na drugą część
  :-D Chcę się dowiedzieć co dalej ze Stepem.

Strach to czasem brzydka rzecz. Nie pozwala ci doznawać najpiękniejszych chwil.Będzie Twoim przekleństwem, jeśli go nie pokonasz.

Mówi się, że kiedy umierasz, w jednej chwili widzisz najważniejsze momenty swojego życia.

Nikt nie kocha, tak jak my kochamy, nikt nie cierpi, tak jak my cierpimy.

 

 

8 Komentarze

    • Szczerze mówiąc do tej pory nie oglądałam filmu, bo czekałam aż przeczytam książkę. Teraz czeka na mojej liście do obejrzenia. Jak już obejrzę planuję dodać jeszcze jeden krótki post właśnie o tym co bardziej mi się podobało ;)

  1. Tak czytam o tej książce… i chyba oglądałam film. Jakiś czas temu leciał w telewizji. Bardzo mnie poruszył i jeśli jest książka, koniecznie muszę ją przeczytać! Pozdrawiam :)

  2. Książka dla mnie cudowna.
    Fenomen…. tej książki to własnie jej zakończenie. To tak jak z Romeo i Julią. Gdyby historia zakończyła się happy endem nie byłaby taka znana i lubiana. Nie zapadłaby w pamięć.
    Fenomen tej książki to również (jak nie przede wszystkim) opisy miejsc czyli Rzymu. Ja czytając Trzy metry nad niebem… byłam tam. Byłam na Corso di Francia. Brałam udział w wyścigach motocyklowych. Cudowna narracja!
    Fenomen tej książki to również historia jej wydania… a właściwie to długa walka Federico Mocci. Zakończona happy endem!

  3. Mi ta książka nawet „weszła” jakiś czas temu (prezent), ale to trochę dlatego że służyła mi bardziej odmóźdźeniu. Niby nie lubię tego niezdecydowania, ale troszkę też sama taka jestem, a mam skłonności do nadmiernego identyfikowania się z bohaterami więc jakoś lecialam przez kolejne strony. Zastanawiam się czy mogłabym Ci rzucić jakieś czytelnicze wyzwanie, bo zastanawiam się często jak to wygląda od drugiej strony ;). O ile przebrniesz… (i wcale nie chodzi o książkę mojego autorstwa ;)).

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.