„50 odcieni” E.L. James

Dostałam wyzwanie od Siwej:
Bez tytułu

pisałam w komentarzu, że książkę już przeczytałam (całą trylogię).

images*zdjęcie z internetu, bo niestety całą trylogię miałam tylko wypożyczoną

No i co no.. Szczerze to byłam ciut rozczarowana, bo moje wszystkie koleżanki „Woooow *.* musisz przeczytać” i w ogóle, a na mnie książka nie zrobiła jakiegoś większego wrażenia. To nie znaczy, że mi się nie podobała, bo fabuła jest świetna. Tak, ta książka ma fabułę, tylko trzeba chcieć ją zauważyć. Można czytać tą książkę tak, że jest seks, seks i jeszcze raz seks. Ale można też zauważyć całkiem dobrą historię. Jakby nie było o problemach. Czytanie zajęło mi trzy dni. Domownicy widzieli mnie tylko na obiedzie i jak wychodziłam do łazienki. Książka mnie wciągnęła i nawet jak chciałam się oderwać to każdy rozdział kończył się tak, że musiałam przeczytać kolejny, bo już nie mogłam wytrzymać z ciekawości.
Najbardziej interesujący jest chyba szum wokół całej książki i filmu, który wyszedł na walentynki. Internet zawrzał „Co to za film?” „Ogłupiacie nastolatków” „Na walentynki? To ma być niby film o miłości?!”.
Film wydany w świetnym momencie, bo fani Greya całymi pielgrzymkami poszli do kin. Twórcy mieli niezłego nosa, co złego w wykorzystaniu tego momentu popularności, bo nie rozumiem.. Ogłupianie nastolatków.. Przepraszam bardzo, ale to śmieszne oskarżenie. Internet musiałby przestać istnieć. To nie jest film o miłości? :o Jestem w ciężkim szoku.. Ktoś tu chyba nie przeczytał książki, a chce być mądry. A co tam jest jak nie miłość? Bohater ma ze sobą problem, ciężkie dzieciństwo, był niekochany, bity, głodował. Jego upodobania erotyczne są jakie są, nie toleruje dotyku innych. Ale w końcu poznaje Anę, która powoli odmienia jego życie. Co go zmienia jak nie miłość? Ludzie.. To, że jakaś historia jest inna, odważniejsza to nie znaczy, że jest zła.

O filmie nie chciałabym za dużo mówić, bo nie byłam. Stwierdziłam, że jest zbyt łatwo ten film zepsuć i faktycznie, podobno fabuła została okrojona.. Poza tym nie pasuje mi tutaj główny aktor. Nic do niego nie mam, ale Christian Grey nie powinien wyglądać jak słodki chłopczyk w loczkach. Takie jest moje zdanie. Muzyka do filmu: mistrzostwo. Soundtrack powala, naprawdę. Przede wszystkim „Love me like you do”, którego nie mogę przestać słuchać, ale inne są równie dobre. Posłuchajcie sobie koniecznie!

Czekam na Wasze komentarze. Co Wy myślicie o książce, co o filmie i całym tym zamieszaniu?  :-D

„Czasami się zastanawiam, czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i, co za tym idzie, moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie.”

„Trzeba pocałować wiele żab, nim trafi się na księcia”

Właśnie! Zapomniałabym. Przede wszystkim Ana kocha czytać  :-P

 

10 Komentarze

  1. Żaden film nie jest warty książki …inaczej żadna książka nie jest warta filmu. Nie powiem oglądam filmy ( tego jeszcze nie widziałem i nie czytałem książki ) Wiem tylko jedno książka to mój obraz , żywy świat dotykający mojej wyobraźni, gdzie często ostanie strony budzą niedosyt, żal rozstania , dopowiedzenie fabuły … takie małe marzenia

  2. Mi się książka kompletnie nie podobała :) uważam, że autorka za mało potrafi pisać i nie rozumiem fenomenu :) oczywiście, każdy lubi co innego:)

  3. Książki nie czytałam, widziałam film. Oprócz lekko przytłaczającej historii czasem dialogi powalały mnie na kolana i płakałam ze śmiechu. Nie wiem, może ze mną jest coś nie tak :P

  4. Tradycyjnie dla mnie książka lepsza niż film. Więc nic nowego w moim życiu się nie pojawiło. Dla mnie to trochę smutna opowieść ze względu na przejścia Krystiana. I żal mi tych wszystkich ludzi co pędzą do kina „napaczeć się”. Ja z filmu (i książki) wyszłam zasmucona i pełna współczucia. Plus w filmie jakość dialogów mnie przybiła, no weź. A co do muzyki to masz racje, jest moc i magia! Pozdrowienia.

    • Ci którzy szli się „napaczeć” wychodzili rozczarowani, bo było za mało łóżkowych scen, a w większości były to osoby, które o książce wiedziały nie wiele :p

  5. Dziękuję za przyjęcie wyzwania :* Zdaje mi się jednak, że ten szum medialny miał na celu ogłupienie i ściągniecie do kin jak najwięcej napalonych nastolatków, ludzi którzy oczekiwali dobrego pornola, romantyczek, które chciały dobrego romansu iii… chyba każdy się rozczarował. Za to piosenki są boskie *_* „Love me like you do” i „Crazy in love” Beyonce są genialne <3

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.